8.08.2017

Żegnaj.

Zwlekałam z napisaniem tego posta, jakoś to do mnie nie dociera, nie chcę w to nadal uwierzyć. Minęło półtorej tygodnia, a ja nadal tego nie zaakceptowałam. 28 lipca podjęliśmy jedną z najcięższych decyzji w naszym życiu i pomogliśmy Tarze odejść.

Z dnia na dzień osowiała, przestała jeść i zrobiła się wyjątkowo spokojna. Od dawna miała guza na listwie mlecznej, o którym wiedzieliśmy i który według pani weterynarz był nieoperacyjny ze względu na wiek Tary. USG wykazało, że jest on niezłośliwy, także nie było potrzeby, aby obarczać suczkę dodatkowym stresem i narkozą, z której mogłaby się nie wybudzić. W czasie kąpania Tary zauważyłam pod jej karkiem dziwną zmianę skórną. Następnego dnia rano udaliśmy się do weterynarza. Początkowa diagnoza - Tara otarła się o coś, ranka nie wyglądała na zmiany nowotworowe. Niestety, na przedniej łapce ukazały się dwa malutkie, pozbawione sierści guzki. Niedługo potem Tara zaczęła mieć trudności z oddychaniem, a jej serduszko zaczęło mocno się osłabiać. Nie poddawaliśmy się jednak...
Problemy z oddychaniem zaczęły się pogłębiać, weterynarz uznał, że to zapalenie płuc. Zmiana skórna zaczęła z dnia na dzień się powiększać, Tara wyrywała sobie stamtąd sierść i ewidentnie było widać, że ją boli. Codziennie rano jeździliśmy na kroplówki, dostawała zestaw tabletek i zastrzyków. Wszystkie zabiegi znosiła bardzo cierpliwie, wszyscy byli wręcz zaskoczeni tym, jaka jest grzeczna. Wyniki krwi wyszły dobre, więc pojawiło się światełko w tunelu. Niestety... nie na długo. Pani weterynarz stwierdziła, że dostaniemy skierowanie na RTG, gdy tylko serduszko Tary zacznie lepiej pracować. Jednak w pewnym momencie leczenie przestało przynosić jakiekolwiek efekty... Tara cierpiała. Ewidentnie dawała nam to do zrozumienia. Sapała, skomlała, kuliła się z bólu. Leki przeciwbólowe nie pomagały. Ostatnie dni chodziła w ubranku i z wenflonem na łapce. Wyniki krwi pogorszyły się do tego stopnia, że pani weterynarz sama zaproponowała eutanazję...
Biopsja wykazała zmiany nowotworowe - początki raka skóry. Przerzuty do płuc. To chyba najbardziej cholerny sposób w jaki można stracić psa. Nie ma słów, żeby opisać co czuję... Walka z samą sobą, wiedziałam, że uśpienie będzie najlepszym rozwiązaniem, ale wciąż miałam nadzieję, że wyzdrowieje, będzie lepiej, wyliże się z tego, przecież była taką dzielną suczką... Najcudowniejszą z jaką miałam zaszczyt żyć. Miała 10 lat. Nie była młoda, ale mogła żyć jeszcze dobrych parę lat... Od odejścia Tropka zaczęła starzeć się w oczach... Widać było, że bardzo jej go brakowało. Pozostaje mi wierzyć, że biegają teraz razem za Tęczowym Mostem...
To zdecydowanie najgorszy rok w moim życiu. Rok, w którym straciłam dwóch najwspanialszych przyjaciół.

6 komentarzy:

  1. Jeju, trzymaj się :( Niestety wiem co czujesz. W tym roku pożegnałam już 13-letnią suczkę Agę, która była ze mną od dzieciństwa, kota, który niespodziewanie dostał skrętu żołądka i nie było już dla niego ratunku, a nie dawno także kolejnego członka rodziny, tym razem ludzkiego.. Rak to największe świństwo, jakie może przytrafić się zwierzęciu, czy człowiekowi. Najgorsze jest w tym wszystkim patrzenie na cierpienie członka rodziny..

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję :'( Dokładnie 2 miesiące temu odszedł mój pierwszy pies, miał raka, a na koniec dostał zapalenia płuc... Cały czas za nim tęsknię :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze ciężko czyta mi się posty tego typu :( ... od razu czuję ten przeszywający ból, stratę i okrutną bezradność. Jak żyć ?! Jak sobie poradzić ?!? Łzy same ciekną po policzkach i przez kilka dni nie jestem w stanie poradzić sobie ze świadomością, że ktoś tak cierpi, że ktoś stracił tak ważną istotkę :'( . Bardzo Ci współczuję i nawet nie staram się napisać słów wsparcia... takie praktycznie nie istnieją. Boję się takiego dnia jakim dla Ciebie był właśnie 28 lipca, tak bardzo się boję... Trzymaj się kochana, pozostaje nam wierzyć, że teraz wraz z Tropkiem szczęśliwie biegają za tęczowym mostkiem :( .

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi przykro :( Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi przykro.
    Bigaj na tęczowych łąkach Tara. Przynajmniej znowu jesteś z Tropkiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. To przykre, wyobrażam sobie to, jak się musisz czuć, także... trzymaj się. I mimo trudnych chwil - staraj się myśleć jak najbardziej pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń